Статьи

Дата добавления: 24 марта 2015
Magdalena Pawlica
Tradycje wielkanocne w Śląskim

Można śmiało rzec, że Wielkanoc jest najradośniejszym świętem zarówno w kościelnym roku liturgicznym, jak i w obrzędowym kalendarzu polskiej wsi. Zwróćmy uwagę, że w niedzielę wielkanocną dzwony kościelne brzmią w szczególny, dostojny sposób, oznajmiając zmartwychwstanie Chrystusa. Mówiono dawniej, że spiżowego głosu wielkanocnych dzwonów boją się złe moce, a ludzie, słysząc ich dźwięk wyrzucają nienawiść ze swoich serc. Bogata obrzędowość Wielkiego Tygodnia oraz świąt Wielkanocnych wchłonęła wiele przedchrześcijańskich, pogańskich rytuałów i wierzeń, a nawet magicznych zabiegów. Obecnie, wraz z postępem cywilizacyjnym, wiele z tych barwnych zwyczajów zostało niestety już zapomnianych. Część z nich jednak pozostała i o tym przeczytacie w poniższym artykule.

 

Wielka Sobota - święcone, Sączów, fot. R. Garstka

Zwyczaje wielkanocne na Śląsku

Okres Wielkanocy rozpoczyna Niedziela Palmowa, zwana również Wierzbną, czy Kwietną, w którą to prastarym zwyczajem do dziś święci się w kościele palmowe gałązki (kocianki). Robi się je przeważnie z wierzby (kokocyny), czasem z orzeszyny i z rokity. Aby gałązki miały czas rozkwitnąć i puścić bazie, zrywa się je już dużo wcześniej (dwa, a nawet trzy tygodnie przed Niedzielą Palmową) i umieszcza w wodzie. Gałązki, sięgające zwykle ok 30 cm długości, przewiązuje się wąską wstążką. Obecnie palmy często zatracają swój tradycyjny styl, nieraz na rzecz barwnych kompozycji składających się prócz bazi, także z suchych kwiatów i farbowanych traw, przepasanych kolorowymi wstęgami. Dawniej, każda rodzina musiała mieć swoje palmy; współcześnie do kościoła zanoszą je głównie kobiety i dzieci. Zwyczaj święcenia palm ma swoje korzenie w prastarym pogańskim kulcie rózgi życia, zielonej, młodej gałązki, symbolizującej odżywanie przyrody. Wśród ludu istniało głębokie przywiązanie i wiara w cudowną i uzdrawiającą moc zielonej wici. Tym pradawnym praktykom wiosennym, mającym ludziom i dobytkowi zapewnić żywotność i urodzaj, Kościół nadał własną interpretację związaną z historią Nowego Testamentu. Święcenie palm odbywa się na pamiątkę triumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, której to mieszkańcy przywitali Mesjasza gałązkami palmowymi. W związku z przypisywaniem poświęconym palmom szczególnego w tym leczniczego działania, dość powszechny był na Śląsku jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym zwyczaj połykania bazi „żeby gardło nie bolało” i aby „nie szkodziło zbyt obfite jedzenie wielkanocne”. Funkcja tego zabiegu magicznego nie zmieniła się od średniowiecza. Dziś jest to zwyczaj zapomniany. Palmy trzyma się również w domu dla zapewnienia bezpieczeństwa gospodarstwu, a nie zużyte, zeszłoroczne palmy spala się w ogniu, nie wolno ich bowiem, jak rzecz poświęconą wyrzucać. Jest to do dziś przestrzegany zwyczaj. W Gilowicach żywe gałązki przyozdabia się wstążkami i kwiatami wykonanymi z bibuły. W Roszkowie, palmy zwane bagięć, wykonane z wikliny mają swój niepowtarzalny, niespotykany nigdzie indziej kształt. W Ustroniu-Polanie i Tychach-Cielmicach odbywa się procesja wokół kościoła z udziałem żywych zwierząt, w Skoczowie natomiast misterium upamiętniające wjazd Jezusa do Jerozolimy.

 

Niedziela Palmowa, Niegowonice, fot. R. Garstka

 Niedziela Palmowa, Niegowonice, fot. R. Garstka

 

Wielka Środa (zwana też żurową strzodą), jest pierwszym dniem Tygodnia, który posiada własne, częściowo do dziś żywotne zwyczaje ludowe. Na Śląsku jest to tzw. palenie żuru (palenie skoczek) i wypędzanie Judasza.

Pierwszy z nich jest starym i oryginalnym zwyczajem, spotykanym również w innych regionach Polski. Bieganie po polach z zapalonymi miotłami, „aby zboże lepiej rodziło i prędzej ziarna zaczęły twardnieć”, praktykowano w Polsce m.in. w Wielki Czwartek, na Zielone Świątki i w noc świętojańską. Według tradycji, obchód ten odbywał się na pamiątkę szukania z pochodniami Chrystusa w ogrodzie Gethsemane”. Palenie żuru czy skrobaczek (skoczek), a więc starych zużytych mioteł nasyconych smołą, naftą lub żywicą, miało miejsce głównie na Opolszczyźnie.

Mniej rozpowszechnionym zwyczajem, praktykowanym kiedyś na Śląsku w Wielką Środę, a w Beskidzie Śląskim wciąż w Wielką Sobotę, jest palenie Judasza lub pochód z Judaszem. Ten staropolski zwyczaj opisywany był już przez pisarzy w XVIII wieku. Niegdyś, ubrany w czerwoną kamizelkę kościelny, udawał Judasza, którego wśród hałasu wypędzano z Kościoła. W Gminie Kuźnia Raciborska palono kukłę przedstawiającą Judasza przed kościołem lub na polu. W Beskidzie Śląskim palenie Judasza związane było z palącym się w Wielką Sobotę stosem przed kościołem. Każdy starał się zabrać do domu chociaż węgielek z ognia, aby okadzić nim konie i zapewnić im zdrowie. W Istebnej palono na placu kościelnym kukłę (Judasza), której opalane resztki zabrane do domów miały chronić zagrody przed piorunami. Obecnie pochód z Judoszem możemy zobaczyć w Skoczowie, gdzie w Wielki Piątek i Wielką Sobotę przemierza tutejsze ulice. Wysoką na trzy metry słomianą kukłę prowadzą dwaj halabardnicy. Za nimi podążają mieszkańcy oraz dzieci z drewnianymi kołatkami, pokrzykujące: kle, kle, kle !!! Pochód zaczyna się i kończy w strażnicy OSP, przed którą w Wielką Sobotę kukła Judasza zostaje spalona. Według podań, wraz z nim ginie zło, które mogłoby szkodzić miastu i jego mieszkańcom. W Wielki Piątek uczestnicy pochodu częstowani są tatarczówką – gorzką, regionalną nalewką, wykonaną na bazie kłącza tataraku, co ma przypominać podanie octu konającemu na krzyżu Jezusowi.

Okres od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego zwany jest Triduum Paschalnym, w którym to wieczorami w kościołach dobywają się Misteria Paschalne – celebracja męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dla katolików okres Trirduum jest najważniejszym wydarzeniem roku liturgicznego. W Wielki Czwartek odprawia się Mszę Wieczerzy Pańskiej, w Wielki Piątek Liturgię Męki Pańskiej, a w Wielką Sobotę Liturgiię Wigilii Paschalnej.

W Leśniakach (powiat będziński) wieczorem, przez cały okres Triduum, aż do mszy rezurekcyjnej odprawianej o 6 rano, słychać głośne wystrzały symbolizujące pękanie skał, na znak pamiątki głazu, którym przywalony był grób Jezusa. Pękanie skał zwiastuje więc jego zmartwychwstanie. Efekt wystrzały uzyskuje się dzięki reakcji chemicznej zachodzącej w przygotowanych do tego celu puszkach po farbie i bańkach na mleko.

 

Pękanie skał, Leśniaki, fot. R. Garstka

Pękanie skał, Leśniaki, fot. R. Garstka

 

W Stanicy (powiat Gliwicki), w Wielki Czwartek wieczorem rozpala się duże ogniska, od których dawniej chłopcy zapalali pochodnie zwane faklami i obchodzili z nimi pola, aby jak mówiono, wskazać Jezusowi drogę do wsi. Obecnie przy ogniskach dzieci i młodzież śpiewają pieśni wielkopostne, rozważają fragmenty Pisma Świętego, a w świetle pochodni szukają ukrytych na polu, drewnianych krzyżyków. Symbolizuje to poszukiwanie Jezusa w ogrodzie oliwnym.

W Wielki Czwartek, na znak żałoby we wszystkich kościołach milkną dzwony, następuje symboliczne „zawiązanie dzwonów”. Zastępują je drewniane kołatki, z którymi ministranci trzykrotnie obchodzą świątynie, przed rozpoczęciem wieczornego nabożeństwa. Uroczysta Msza Wieczerzy Pańskiej, rozpoczyna Święte Triduum Paschalne, czyli trzy ostatnie dni Wielkiego Tygodnia. W jej trakcie odbywa się obrzęd obmywania nóg dwunastu wybranym mężczyznom, na znak obmycia nóg dwunastu apostołów przez Jezusa. Msza kończy się zasłonięciem krzyży i przeniesieniem ciała Chrystusa (Najświętszego Sakramentu) do ciemnicy.

Najpopularniejszym zwyczajem wielkoczwartkowym, praktykowanym dawniej - a obecnie już sporadczynie - na wsi oraz w niektórych miastach Górnego Śląska, było chodzenie z tzw. klekotkami, klepaczkami, czy z grzechotkami - drewnianymi kołatkami. Kołatki takie stosowane są w kościele, zamiast dzwonków na znak żałoby, zdrady Judasza i początku męki Chrystusa. Używa się ich począwszy od połowy mszy czwartkowej, aż do południa Wielkiej Soboty. Z klekotkami chodzili dookoła kościoła oraz po wsi wyłącznie chłopcy (często ministranci). Zwykle w południe, a w niektórych wsiach aż trzykrotnie w ciągu dnia – rano, w południe i na wieczór. Dla biednych, była to kolejna okazja do otrzymania datku. Zwyczaj chodzenia z kołatkami powoli wymiera na Śląsku i współcześnie można go jeszcze spotkać w Roszkowie, Pietryszkowie i Borucinie. W Pietraszynie na czele klepoczy (chłopców) idzie hauptman z burdakiem, czyli instrumentem w kształcie skrzynki; zwyczaj ten zwie się tu klapaniem. W Borucinie natomiast – kłapaniem, a uczestnicy zwani kłapaczami chodzą tu z tragaczykiem (instrumentem w kształcie małej taczki).

 

Tragarczyki, fot. G Nowak

 

Ze wszystkich dni okresu wielkanocnego, włącznie z pierwszym i drugim dniem świąt, Wielki Piątek był dniem najbogatszym w obrzędy. Wiązały się z nim najliczniejsze przesądy ludowe. Spora ich część była „dopełnienem” obrzędowości kościelnej. Dramatyczne wydarzenia związane z ukrzyżowaniem Chrystusa oddziaływały na ludzką wyobraźnię. Wiele zabiegów wiązało się też z medycyną ludową i z codzienną pracą.

Na Śląsku Górnym i Cieszyńskim powszechnie praktykowanym zwyczajem było obrzędowe obmywanie się w rzece, strumyku, pobliskim stawie czy jeziorze. W niektórych miejscowościach zwyczaj ów, miał miejsce już w Wielki Czwartek. Dawniej istniał popularny przesąd, spotykany jeszcze dziś wśród najstarszego pokolenia, że w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek rozpoczynają się w przyrodzie cuda. O północy na pamiątkę krwawej ofiary Zbawiciela, woda zamienia się w wino. Wierzono także, że woda przemienia się w krew, mającą cudowne właściwości. Aby obmywanie się przyniosło pożądany skutek, należało przestrzegać szeregu nakazów i zakazów. W celu rozgrzania się po zimnej wielkopiątkowej kąpieli, każdy otrzymywał w domu kieliszek tatarczówki. Służył on także jako medykament na mdłości. Wierzono też, że aby się wyleczyć, chorzy na żołądek powinni zjeść pięć kawałków chrzanu, które symbolizowały pięć ran zadanych Chrystusowi po przybiciu do krzyża. Chrzan swoim ostrym smakiem miał przypominać ból, jaki rany te sprawiały. Obecnie zwyczaj obmywania możemy spotkać jedynie w kilku miejscowościach województwa śląskiego. W Sławkowie, gdzie nieopodal ulicy Browarnej znajduje się krzyż i źródło, w Wielki Piątek przed świtem, przychodzą okoliczni mieszkańcy, którzy modlą się przy krzyżu, piją zaczerpniętą wodę, obmywają twarz i ręce, zabierając ją także do domu, aby pozostali domownicy też mogli się w niej umyć. Mieszkańcy wierzą, że uchroni ich to przed chorobami. Także i w Brynicy (powiat tarnogórski), mieszkańcy przed świtem zdążają do rzeki Brynicy, w której się obmywają. Także w tej miejscowości zatyka się wciąż krzyżyki na polach, wierząc, że przyniesie to urodzaj i uchroni przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Zwyczaj ten stosowano na Śląsku w celu zapewnienia sobie urodzaju. Palono – podobnie jak w Wielki Czwartek – próchno ze starego drewna i dymem okadzano pola oraz rozsiewano na nich popiół. Wynoszono krzyżyki wykonane z palmy uciętej w Niedzielę Palmową na pola, do pomieszczeń gospodarczych i na strychy. Miały one chronić np. przed gradobiciem. Zwyczaj zatykania na polach krzyżyków jest ciągle dość popularny na terenie Górnego Śląska. Jego interpretacja jest jednak różna. Zdaniem niektórych rolników, krzyżyki chronią przed szkodnikami (Kochłowice, okolice Zabrza) i zwiększają plony, według innych zapobiegają gradobiciu (Wieszowa, gmina Zbrosławice).

Zachowanie ścisłego postu w dzień śmierci Chrystusa miało zapewnić zdrowie przez cały rok. Należało przez cały dzień uczciwie pracować; nie wolno było próżnować.


Виртуальные экскурсии

Kalendarz wydarzeń

Поиск событий