Новости

Дата добавления: 1 октября 2012
Автор: rafal
Tajemnica głowy Tatara

Legenda mówi, że to zastygła w kamieniu głowa mongolskiego wodza, który poległ w 1241 roku podczas oblężenia raciborskiego grodu. Do lat 60. XX wieku tkwiła w narożu barokowego budynku w pierzei wschodniej. Ponoć spoglądała na skarb ukryty na zamku, w miejscu obecnej studni. Czy jest w tym choćby odrobina prawdy? A może to głowa całkiem innej postaci?
Mocno sfatygowana upływającym czasem głowa Tatara, zwana też głową Mongoła, znajduje się dziś w zbiorach raciborskiego Muzeum i czeka na renowację a być może nawet – choćby w wiernej kopii – na powrót na zamek. Do lat 60. XX wieku tkwiła w narożu barokowego budynku w pierzei wschodniej. Spoglądał na nią każdy, kto wchodził na dziedziniec dawnej siedziby Piastów. Nikt też nie miał wątpliwości, że rysy srogiej twarzy wskazują na postać mongolskiego wodza.
 
Przekonanie to wspiera jedna z bardziej znanych raciborskich legend. Zgodnie z nią, w 1241 roku, jeden z dowódców tatarskiej ordy zmierzającej w stronę Legnicy zginął podczas oblężenia raciborskiego zamku. Mongołom miał się ukazać św. Marceli z wielką palicą, wzbudzając w nich strach tak wielki, że pierzchli z pola bitwy, pozostawiając pod zamkiem ciała zabitych pobratymców. Obrońcy grodu na Ostrogu dotarli do ciała wodza, odcięli głowę i zatopili ją w zaprawie murarskiej na pamiątkę triumfu, tym cenniejszego, że był on jedynym z nielicznych przykładów polskiej wiktorii w czasie mongolskiej inwazji z 1241 roku. Św. Marceli zaś, za bezcenne niebiańskie wsparcie, został patronem Raciborza.
 
Legenda o głowie mongolskiego wodza zabitego pod Raciborzem nawiązuje wyraźnie do legnickiej klęski. W Historii Tatarów autorstwa mnicha de Bridii, który wraz ze sławnym Benedyktem Polakiem, franciszkaninem z pobliskiej Opawy, brał w 1245 roku udział w poselstwie do mongolskiego chana, czytamy: - Wówczas to [w 1241 r. podczas bitwy legnickiej] pojmali Tatarzy księcia Henryka. Ograbiwszy go doszczętnie, kazali mu uklęknąć do egzekucji przed zwłokami księcia [wodza mongolskiego] zabitego uprzednio w Sandomierzu. Głowę jego dostarczyli przez Morawy dla Batuchana, po czym rzucili na wprost innych odciętych głów. Mongołowie na polu bitwy mieli w zwyczaju obnosić przed wrogami zatknięte na dzidach ludzkie głowy, siejąc tym strach i przerażenie. Nietrudno się domyślić, że raciborska głowa Mongoła była w istocie reakcją na tatarskie okropieństwa i dowodem – legendarnym co prawda - że również polski oręż był w stanie stawić czoła ordzie Czyngis-Chana a głowy wrogów wykorzystywać jako znaki ostrzeżenia.
 
Czy w tym stanie rzeczy możemy przyjąć inne wyjaśnienie zagadki związanej z pochodzeniem kamiennej głowy z raciborskiego zamku? Nawiążmy do dziejów kaplicy zamkowej. Przepiękną gotycką budowlę wzniesiono z końcem XIII wieku, wzorując się na francuskiej Sainte-Chapelle. Biskup wrocławski Tomasz II Zaremba, na pamiątkę pojednania w Raciborzu z księciem Henrykiem IV Probusem, ufundował przy niej kapitułę kolegiacką, ustanawiając jej patronem świętego męczennika rodem z Anglii, biskupa Tomasza Becketa.
 
Gród zamkowy w Raciborzu pojawia się jednak na kartach źródeł już w 1108 roku. Był siedzibą polskiego kasztelana, potem księcia Mieszka I zwanego Laskonogim, jego syna Kazimierza oraz wnuków: Mieszka Otyłego oraz Władysława. A skoro kaplica św. Tomasza powstała – jak wspomnieliśmy – dopiero z końcem XIII wieku, to pojawia się pytanie, gdzie wcześniej odprawiano Msze św. dla władców i ich dworu?
 
W latach 60. XX wieku, w trakcie badań inwentaryzacyjnych przed wejściem do obecnej kaplicy, odkryto resztki wcześniejszego założenia architektonicznego, datowanego na okres od połowy XII do połowy XIII wieku. Istnienie w XII wieku świątyni romańskiej na zamku w Raciborzu potwierdziły późniejsze badania konserwatorskie z lat 80. XX wieku. Historycy i archeologowie nie mają zatem wątpliwości, że już za czasów Mieszka I musiała istnieć w grodzie na Ostrogu świątynia z kamiennymi – jak dowodzą badania - fundamentami. Była to prawdopodobnie dość powszechna w XII wieku romańska rotunda lub niewielki kościół jednonawowy zbudowany w tym samym stylu.

A skoro mamy pewność, że istniała starsza od obecnej świątynia na zamku, to należy się zastanowić, komu była poświęcona. Jedna z hipotez zakłada, że świętemu Janowi Chrzcicielowi, patronowi diecezji wrocławskiej. Św. Jan Chrzciciel pojawia się później, w dokumencie księcia Leszka z 1307 roku, jako patron drewnianej kaplicy na Ostrogu, wzniesionej w pewnym oddaleniu od zamku, tak by nie stanowić miejsca schronienia dla wojsk oblężniczych. Być może – tytułem zadośćuczynienia - poświęcono mu ostrowską świątynię po tym jak patronem nowej kaplicy zamkowej został św. Tomasz z Canterbury.

Wróćmy teraz do głowy Mongoła. Datowania zabytku podjął się przed ostatnią wojną Paul Knötel, niemiecki historyk sztuki. Jego zdaniem głowa pochodzi z XIII wieku. Niemiecki znawca stwierdził, że przedstawia nie jak chce legenda Mongoła, lecz Jezusa Chrystusa i jest częścią kamiennego krucyfiksu. Knötel doszedł do tego wniosku na podstawie zdjęć nadesłanych mu przez Muzeum w Raciborzu. Nie uwzględnił jednak w swych rachubach rozmiarów zabytku. Te zaś, gdyby miał rację, czyniłyby z krucyfiksu postument o wysokości około trzech metrów. Bardziej prawdopodobne jest, że głowa uosabiała domniemanego patrona pierwszej zamkowej świątyni, Jana Chrzciciela, i była pierwotnie wykorzystana jako zwornik sklepienia starej świątyni bądź inny element jej wystroju.

Niewykluczone również, że pierwotna zamkowa świątynia w Raciborzu stanęła na miejscu pogańskiej gontyny związanej z kultem sobótkowym. Podczas nocy świętojańskiej (letnie przesilenie dnia z nocą) mogła się tu gromadzić miejscowa ludność. Kościół, wykorzystując kulty pogańskie do celów chrystianizacji, mógł utrzymać to miejsce kultu, ale polecić je świętemu Janowi Chrzcicielowi, którego wspomnienie przypada właśnie na 24 czerwca. Zamiast pogańskiej nocy świętojańskiej odbywały się wówczas odpusty. Zdaniem Jerzego Dowiata taka praktyka na ziemiach polskich była regułą.

Найти