Aktualności

Data dodania: 23 lipca 2014
Autor: UM Jaworzno
FESTIWAL ENERGII 2014 - relacja z imprezy cz. I

Festiwalowe emocje już za nami. Jak było? Co się wydarzyło? Zapraszamy na pierwszą część relacji z imprezy z perspektywy widza i współorganizatora.

Organizatorem 7. Festiwalu Energii 2014 była Agencja Artystyczna ARENA z Dębicy, która, współpracując z Miejskim Centrum Kultury i Sportu, zapewniła fanom muzyki dwa dni gorących rytmów. Około 5 000 osób gościło na Stadionie Miejskim przy ul. Krakowskiej 12 i 13 lipca, nucąc bluesowe standardy, pogując przy rockowym brzmieniu basów, falując przy klimatycznym reggae czy wsłuchując się w znane na całym świecie dance'owe utwory.

Sobotnią odsłonę Festiwalu rozpoczął jaworznicki Jerry's Fingers. Panowie tworzą sześcioosobową bluesową formację czerpiącą inspiracje z chicagowskiego bluesa oraz takich jego odmian jak Boogie Blues, West Coast Blues, Jump Blues czy Rock&Roll. Pełen profesjonalizmu image dopełnia wizerunek grupy, o której z pewnością jeszcze nieraz usłyszymy.

Po nich na scenie pojawił się duet Bob One & Bas Tajpan. Młodsza część publiki była zachwycona żywiołowym przekazem tej niezwykle zgranej ekipy, chociaż każdy z osobna też stanowi klasę. Bas Tajpan to wokalista i autor tekstów. Jako artysta solowy zaistniał na początku XXI w. w albumach producenckich IGS-a oraz w solowym projekcie Gutka „Mustafarai". Natomiast Bob One to raper i wokalista. Debiutował w roku 2001 z kolektywem Rainbow Hi-Fi, gdzie po raz pierwszy spróbował swoich sił na mikrofonie. Bas Tajpan i Bob One od lat ściśle ze sobą współpracują zarówno w studio jak i na scenie. Obu śmiało zaliczyć można do czołówki współczesnej polskiej sceny reggae / hip-hop / dancehall, a ich utwór „Daj z siebie wszystko" znany jest nie tylko obytej w hip-hopie widowni.

Kolejny jaworznicki akcent na scenie to KOX. Swoje muzyczne fascynacje panowie zakorzenili w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy muzyką rockową rządziły trendy promujące przekraczanie muzycznych granic klasycznego brzmienia. W podstawowym programie koncertowym grupy znajdziemy kultowe utwory ze „złotego okresu" rocka, a także kompozycje autorskie utrzymane w tonie „dawnych lat". Mocnym uderzeniem zespół przypomniał więc najbardziej znane rockowe hity. Niewątpliwą niespodzianką było wystąpienie wraz z muzykami Prezydenta Miasta Jaworzna Pawła Silberta, który wspólnie z KOXem wykonał utwór „Blef".

Krótko po godzinie 19.00 na festiwalowej estradzie zainstalowali się giganci polskiego rocka uważani za prekursorów heavy metalu w kraju nad Wisłą, czyli TSA. Zespół powstał w 1979 roku w Opolu. Dwa lata później TSA z miażdżącą przewagą wygrało Festiwal w Jarocinie. Lata 1981 – 1983 to czas niezaprzeczalnego prymatu TSA na polskim rynku. W okresie tym sprzedano setki tysięcy egzemplarzy ich płyt, które weszły do kanonu polskiej muzyki rockowej. Nie dziwi więc, że pod sceną zawrzało, a średnia wieku publiczności nieco wzrosła, dając tym samym odczuć, że rockowe klimaty jeszcze całkiem mocno płoną w sercach młodych duchem.

Po TSA przyszła kolej na złagodzenie klimatu, który stał się melodyjny, dance'owo-popowy. Mimo tak gwałtownej zmiany obecni na Stadionie Miejskim bawili się nadal doskonale. Kate Ryan, jak na belgijską królową muzyki dance i pop przystało, potwierdziła swój statut i wykonała wszystkie swe sztandarowe kompozycje z „Désenchantée" i „Libertine" na czele.

Około 22.30 zagrały oczekiwane niecierpliwie Strachy na Lachy z charyzmatycznym liderem Krzysztofem Grabażem Grabowskim. I nie zawiedli. Bogaty repertuar Strachów zadowolił z pewnością wszystkich ich fanów. Dodatkowo znalazło się miejsce na piosenki rodem z Pidżamy Porno. Statek Piła Tango jest niezatapialny. Oby tak dalej.

Na koniec koncert dała Apteka – grupa założona przez Jędrzeja „Kodyma" Kodymowskiego w latach 80. w Trójmieście, która z poziomu rozrywkowej kapeli grającej dla zabicia czasu przeobraziła się z biegiem lat w jednego z czołowych przedstawicieli muzyki alternatywnej w Polsce. Ich kontrowersyjne teksty, nieszablonowe ujęcie rzeczywistości i szczere do bólu komentarze mogą nie przypaść do gustu szerokiej widowni, lecz artysta nie musi tłumaczyć się ze swej twórczości, gdyż ją tłumaczy zasłużone miejsce wśród panteonu alternatywnych gwiazd polskiego showbiznesu.


Wyszukiwarka