Aktualności

Data dodania: 16 grudnia 2012
Autor: rafal
W kaplicy zamkowej głosił kazania inkwizytor

- Poświęćcie się, bo jutro Pan uczyni pomiędzy wami cuda (Joz 3,5) - tak zaczął kazanie na Wigilię Bożego Narodzenia mnich Peregryn, dominikanin raciborski i XIV-wieczny inkwizytor diecezji wrocławskiej. Kaznodzieja był częstym gościem kaplicy zamkowej, która dziś zachwyca swym surowym wnętrzem a turystów skłania do pytań o przeszłość tego przepięknego obiektu. W galerii mnich Peregryn oraz wnętrze kaplicy zamkowej z detalami architektonicznymi.

Cytowany wyżej fragment kazania pochodzi ze słynnego w całej Europie a spisanego w Raciborzu zbioru Sermones de tempore et de sancti. Peregryn z Raciborza, zwany również Peregrynem z Opola, to jeden ze sławniejszych dominikanów raciborskich. W studium generalnym przy raciborskim konwencie p.w. Św. Jakuba zdobył podstawowe wykształcenie potrzebne do rozpoczęcia kariery w zakonie. Tak jak o. Wincenty z Kielczy, autor pierwszego polskiego zdania, pełnił w Raciborzu funkcję przeora. Zaskarbił sobie zaufanie władcy, księcia Przemysła. Był jego spowiednikiem a także wygłaszał kazania w zamkowej kaplicy kolegiackiej p.w. Św. Tomasza z Canterbury. Swoją karierę kontynuował we Wrocławiu. Od 1305 r. był przeorem wrocławskiego konwentu p.w. Św. Wojciecha. W tym samym roku, obejmując godność prowincjała polskiej prowincji zakonu dominikanów, osiągnął swój szczyt zakonnej hierarchii. Funkcję tę sprawował do 1313 r. (pod koniec kadencji przebywał w klasztorach francuskich). W 1318 r. został inkwizytorem w diecezjach wrocławskiej i krakowskiej. W 1322 r. znów obrano go prowincjałem. Był nim do 1327 r. Po 1333 r. zmarł we Wrocławiu.

Do historii Kościoła Peregryn przeszedł dzięki swemu słynnemu w całej Europie zbiorowi kazań Sermones de tempore et de sanctis. Zawarte tu 64 kazania o świętych i 57 kazań na niedzielę zostały spisane, w latach 1297-1304, w raciborskim klasztorze. Teksty te miały aż do XVI w. charakter wręcz podręcznikowy. W wielu bibliotekach klasztornych i uniwersyteckich zachowały się zawierające je XIV-wieczne inkunabuły. W 1474 r., już po wynalezieniu przez Gutenberga czcionki, Sermones ukazały się drukiem w Kolonii. Odpisy kazań Peregryna zawierają XV-wieczne Kazania Gnieźnieńskie.

Nie był jednak Peregryn, rzecz jasna, jedynym duchownym sprawującym posługę na raciborskim zamku, w kaplicy, przy której biskup Tomasz II, w podzięce za szczęśliwe zakończenie sporu z księciem Henrykiem IV Probusem, ufundował przed 1293 r. kolegiatę. Pierwszym kanonikiem, występującym z tym tytułem na dokumentach wystawianych przez kancelarię książąt Mieszka i Przemysła, był Tylo (1293-1305). Po 1305 roku był nim Godin, również wzmiankowany w dokumentach, po 1306 roku na służbie księcia Leszka. Kapelanem książęcym Przemysła był Jeszko, który w 1295 roku jest tytułowany jako kanonik, potem pleban rybnicki (1299). W dokumentach spotykamy również kapelana Otto (1290).

W dokumencie z 27 lutego 1359 roku biskup wrocławski Przecław postanowił iż kanonicy uposażeni przy kaplicy Św. Tomasza na zamku w Raciborzu mają podlegać władzy biskupstwa wrocławskiego. Hierarcha Kościoła ustalił obowiązujący ich strój i przypomniał o obowiązku corocznego stawiania się osobiście przed kapitułą wrocławską w okresie przypadającego święta św. Tomasza i składania rocznych sprawozdań z funkcjonowania fundacji biskupa Tomasza II. Przecław zobowiązał się także do ochrony prawnej kanoników, kaplicy a także związanych z nią dóbr. Dokument świadczy o wielkiej randze kolegiaty na raciborskim zamku.

Kaplica zamkowa straciła na znaczeniu od czasu przeniesienia, w 1416 roku, kapituły kolegiackiej do kościoła farnego. Kolegiata zamkowa liczyła wówczas dwóch prałatów, dwunastu kanoników i szereg wikariuszy. Pozbawiona rangi kaplica nie odzyskała już dawnego blasku. Nie mogło być jednak inaczej. Dawno już wymarli Piastowie raciborscy, a o wiele większe znaczenie niż siedziba książęca miało miasto. - Wielka była gorliwość w ustanawianiu kanonii, aby mieć okazałe kolegium kapitulne. Kaplica zamkowa dla tego celu była już niewystarczająca; ponadto kanonicy i wikariusze mieszkający w mieście, ze względów na zamknięcie bramy miejskiej i zamkowej, mieli trudności w pilnym i punktualnym odprawianiu nabożeństw. Kiedy stworzono już czternaście kanonii, książę postanowił zwrócić się do biskupa o przeniesienie kapituły kolegialnej z kaplicy zamkowej do kościoła parafialnego” - pisał ks. dr Augustin Weltzel w historii parafii Ostróg.

Dalsze fakty świadczą o malejącej randze świątyni zamkowej. Nadal wprawdzie odbywały się tu codziennie jedna lub dwie msze, a w celu zwiększenia liczby miejsc dla wiernych wydłużono kaplicę od zachodu, to jednak już pod koniec XVI wieku budowla (szczególnie dach) była w fatalnym stanie. Było to spowodowane brakiem jakichkolwiek remontów. - Kaplica - pisze Weltzel - zapadła się, kościół i zakrystia miały liczne pęknięcia, ołtarze się obsunęły, bo pod kościołem znajdowało się wielkie pomieszczenie, które nie było sklepione. Belki nośne były spróchniałe.

W 1594 roku komisja wizytująca zamek zaproponowała nawet, aby kaplicę całkowicie rozebrać. Później zdecydowano, że belki stropowe pod nią zostaną rozebrane, a pomieszczenie zamknięte sklepieniem. W XVI wieku zamek, po śmierci księcia Jana Dobrego w 1532 roku, był już własnością cesarza przechodząc - na podstawie różnych układów - z rąk do rak kolejnych fanów feudalnych. Najpierw zarządzał nim luteranin Jerzy Pobożny Hohenzollern, później - w zamian za Siedmiogród - przypadał Izabeli Jagiellonce, następnie stanowił zastaw na rzecz Oppersdorffa, aż w końcu, w 1609 r., został sprzedany przez cesarza baronowi von Mettich. Dawna siedziba książęca była w opłakanym stanie. Nowy właściciel zobowiązał się odrestaurować kościół i nie ograniczać starych fundacji na rzecz księży. Ornaty wraz z kielichami i monstrancjami, które kiedyś należały do kolegiaty zamkowej, według odpowiedniego spisu z akt komory książęcej, miały być zwrócone Kościołowi.

Niedługo potem, niestety, wybuchła wojna trzydziestoletnia, a na zamku stacjonowała cesarska załoga. W toku kampanii na pewien czas obsadziły go wojska księcia siedmiogrodzkiego Bethlena Gábora, potem osadzili tu swoją załogę Szwedzi. W 1642 roku zamek przeszedł w ręce Jerzego Oppersdorffa z Głogówka. Urbarz z 1670 roku wzmiankuje, że kaplica "w czasach wojen całkowicie podupadła i stała się nieczysta, ale ze świętej pamięci Jerzego hrabiego von Oppersdorffa została odrestaurowana ku czci wszechmocnego Boga i św. Tomasza z Canterbury". Wykonano wtedy nowe okna, ławki, oratoria, chór i ołtarz. W 1687 roku ochrzczono w niej Turka i Turczynkę. Turek o imieniu Mohamet otrzymał imię Teofil. Jego chrzestnymi byli Bernard hrabia von Oppersdorff na Brzeziu i Pogrzebieniu, Wacław von Reiswitz na Grabówce i Tworkowie oraz jego małżonka. Turczynka, po uprzednio udzielonych naukach, w czasie chrztu otrzymała imiona Barbara Antonina Eufrazja. Chrzestnym, poza małżonkami von Reiswitz, był tym razem właściciel zamku - Jerzy hrabia von Oppersdorff. Co ciekawe, w XVII wieku kaplica zamkowa miała wieżę, której zegar wybijał kwadranse i pełne godziny.

W XVIII wieku okazało się, że od długiego czasu zaprzestano w kaplicy odprawiania jakichkolwiek nabożeństw, choć wcześniej polecono celebrować dwie msze święte dziennie. Spotkało się to z nieprzychylną reakcją cesarskich urzędników. Tak oto sytuację opisał Weltzel. - Pod koniec 1731 roku wyszło cesarskie rozporządzenie do wszystkich kościołów Śląska, na mocy którego wszelkie, nadane przez fundatorów, przywileje należało w ciągu pół roku przedstawić do zatwierdzenia dworowi cesarskiemu pod rygorem utraty ważności, jeżeli w ustalonym czasie nie będą przedłożone. Starosta księstwa (Landeshauptmann) doniósł zwierzchniemu urzędowi (beramt), a ten 26 czerwca 1732 roku cesarzowi, o zaniechaniu codziennych mszy świętych i corocznych procesji, jakie są ufundowane w kaplicy zamkowej dla uczczenia św. Tomasza z Canterbury, co tamtejszego proboszcza pozbawia różnych dochodów, które są przejmowane przez kapitułę. Karol VI, a właściwie najwyższy kanclerz Czech, Franciszek Ferdynand hrabia Kinsky, wezwał 25 sierpnia 1733 roku królewski zwierzchni urząd w księstwie Górnego i Dolnego Śląska do zażądania od członków kapituły odpowiedniego usprawiedliwienia, dlaczego zaniechali codziennych nabożeństw w kaplicy zamkowej wbrew dosłownej treści dokumentu fundacyjnego i przedstawienie możliwie szybko odpowiedniego sprawozdania. Zwierzchni urząd (Franciszek Antoni hrabia Schaffgotsch i Łazarz von Brunetti) zwrócił się do wikariatu generalnego, a ten (Jan baron von Redinghoven i Adam Józef baron von Keller) 12 września do kapituły w Raciborzu o złożenie w ciągu dwóch tygodni ze zwrotem załączonych dokumentów.

Przyczyn tego stanu rzeczy było kilka. 24 listopada 1733 roku kapituła raciborska poinformowała, że obie ufundowane msze święte nie są już odprawiane w kaplicy zamkowej od dwustu lat. Zadość intencjom czyniono jednak w kościele farnym p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Śledząc dlaczego tak się stało, można przy okazji zauważyć, że kaplica zamkowa była ważnym miejscem kultu dla raciborskich mieszczan, o znaczenie wręcz symbolicznym. Odbywającym się tu uroczystościom przypisywano rangę odwiecznego zwyczaju, jak choćby corocznym procesjom ku czci świętego Marcelego, patrona Raciborza.
Z nutką nostalgii pisze o tym Weltzel: - Po wymarciu piastowskiego rodu książęcego księstwa opolskie i raciborskie w 1532 roku przypadły domowi austriackiemu jako królom czeskim. Co prawda później na skutek sprzedaży zamek został odłączony od księstwa, jednak cesarz zawarował sobie prawa patronalne i właściciele dziedziczni otrzymywali tylko majątki komorne, ale nie przywileje fundatorów. Obie msze święte miały być odprawiane w obecności księcia, ale teraz odprawiane są z większym pożytkiem i przy liczniejszym udziale wiernych w kościele miejskim, jedna o 7.00 (matura), druga o godzinie 9.00 (suma). Wiadomo, że księstwa dziedziczne niejednokrotnie przeszły w zastaw niekatolików, jak np. Jerzy margrabia von Brandenburg, Jan Zygmunt Bathori, a w 1622 roku Bethlen Gabor. Za czasów tych książąt odprawianie mszy w kaplicy zamkowej nie było dozwolone, były nawet trudności z utrzymaniem kościoła kolegiackiego. Procesje w okresie od 1542 roku do 1629 roku w ogóle się nie odbywały, z wyjątkiem procesji Bożego Ciała, które zawsze były pod strażą uzbrojonych mieszczan i poddanych kapituły. Na pamiątkę tych czasów straż obywatelska jeszcze dzisiaj zjawia się do tej procesji w uzbrojeniu. Obecnie pierwsza procesja do kaplicy zamkowej (wcześniej ogłaszana z ambony) odbywa się 29 grudnia w dzień patrona św. Tomasza Kantuaryjskiego. Druga procesja idzie tamże we wtorek w Dni Krzyżowe, trzecia w przeddzień św. Jana Chrzciciela do Ostroga, którego kościół położony jest blisko zamku. Czwarta procesja w dzień św. Marcelego, która została prawdopodobnie wprowadzona przez naszych przodków dla uczczenia patrona miasta; ponieważ jednak przypada ona w dzień targowy, od lat już procesja odbywa się wokół Rynku do Dominikanów. Aby pamięć o fundacji biskupa Tomasza II zawsze pozostała świeża, ta procesja zapisana jest w diecezjalnym dyrektoriacie kościelnym z określeniem “na pamiątkę ustanowienia kolegiaty”. Co zaś do dochodów probostwa, to wiele z nich w XV i XVI wieku zupełnie zanikło. Gdyby jednak proboszczowie, tak jak kustosze i scholastycy wiernie tu trwali i nie oddalali się od swojej trzody, ich dochody lepiej by się przedstawiały. Karol hrabia Sobeck, zanim wyjechał zagranicę, ustanowił w testamencie z 1739 roku fundację 1000 guldenów na wikarego zamkowego, który otrzymywałby mieszkanie i wikt w zamku, działałby w kaplicy i odprawiałby coroczne rekwiem za wszystkich zmarłych poddanych księstwa oraz ustanowiono dzień św. Jana Nepomucena (16 maja) jako dzień świąteczny dla całego księstwa.

Podczas pożaru zamku w styczniu 1858 roku runęła część sklepienia kaplicy. Świątynię odbudowano i ozdobiono wieżyczką. Główna ozdoba, piękne roboty kamieniarskie okien, zostały wykonane kilka lat później. Drewniany ołtarz z obrazem św. Tomasza Becketa pędzla mistrza Bochenka oraz organy postawiono w 1873 roku. - Odrestaurowana w 1876 roku kaplica zamkowa została poświęcona 18 października - pisze Weltzel.

W tym stanie przetrwała do 1945 r., służąc w razie potrzeby książętom von Ratibor i raciborskiemu Kościołowi. Kaplica była często odwiedzana przez wiernych. Pod datą 23 kwietnia 1889 roku Nowiny Raciborskie pisały, iż “ostatnie dni wielkiego postu minęły wśród dosyć dobrej pogody, tłumy nabożnych podążały na zamek książęcy do kaplicy św. Tomasza, gdzie w tym roku ustrojono pięknie grób (…)”.

W Polsce ludowej nie miała szczęścia. Skazano ją na powolną zagładę. Ołtarz i ławki spróchniały. Obraz św. Tomasza i inne paramenty, a także figury apostołów z sediliów kanonickich zabezpieczono w Muzeum. W latach 90. XX stulecia kaplica została poddana renowacji. Pieniądze na ten cel wyasygnowały władze miasta. Odrestaurowano - od zewnątrz - wszystkie ściany zabytku oraz kamieniarkę okienną.

W 2001 roku władze miasta i powiatu podpisały porozumienie, na mocy którego postanowiły wspólnie ożywić zamek poprzez organizację na dziedzińcu imprez kulturalno-artystycznych, a docelowo pozyskać pieniądze na dokończenie remontu. 3 czerwca o godz. 12.00, po kilkudziesięciu latach przerwy, przed kaplicą zamkową została odprawiona msza święta z okazji Dnia Dziecka. Celebrował ją proboszcz parafii Św. Jana Chrzciciela, ks. Jerzy Hetmańczyk.

W 2012 r. władze powiatu porozumiały się z Kościołem opolskim. Po zakończeniu remontu kaplicy ma to być miejsce, w którym znów będą odprawiane Msze św. i nabożeństwa. Będą się tu również odbywać koncerty muzyki poważnej i wieczory poezji.

Zdjęcia w galerii pochodzą z następujących źródeł:

1) http://architekturmuseum.ub.tu-berlin.de/index.php?set=1&p=79&Daten=231070
2) http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7b/Peregrinus_Opoliensis.jpg

Grzegorz Wawoczny

Wyszukiwarka