Articles

Update date: 7 January 2015
Magdalena Pawlica
Kolędnicy - ludowe widowiska świąteczne

Choć za nami już Święta i okres noworoczny, zachęcam do powrócenia na moment do obrzędów związanych z tym okresem. Przez lata zapomnianych, obecnie powracających do życia kulturowego. Zacznijmy jednak od genezy obrzędowości.

Śląskie zwyczaje i obrzędy wg niektórych znawców tradycyjnej kultury ludowej, są jednymi z najbardziej widowiskowych i różnorodnych w Polsce. Co więcej, znaczna część tych tradycji należy do najdawniejszych w Europie Środkowej, dlatego też przykuwa ona uwagę coraz liczniejszego grona odbiorców. W historii Górnego Śląska szczególną rolę odgrywała ludowa kultura, której znaczenie ma o wiele szerszy aspekt, a to z powodu wielowiekowej dramatycznej sytuacji politycznej i narodowej regionu Śląska. Zwyczaje i obrzędy były tu ostoją wszystkiego, co własne, rodzime i polskie. Charakterystyczne jest niemalże całoroczne powiązanie zwyczajów ludowych z liturgią i rytuałem Kościoła katolickiego, a na Śląsku Cieszyńskim Kościoła protestanckiego. I choć po II wojnie światowej zaszły głębokie, radykalne i trwałe zmiany w kulturze ludowej - związane m.in. z przemieszaniem się ludności, integracją i adaptacją nowych zwyczajów - to wiele obrzędów przetrwało i zostało przywróconych. W ostatnich 25 latach obserwuje się renesans tych tradycji.

Dziady Noworoczne, grupa ze Zwardonia na pokazie w chorzowski skansenie, fot. arch MGPE w Chorzowie

Zwyczaj chodzenia po kolędzie wiąże się z długoletnią narodową tradycją. Na Śląsku, podobnie jak w innych regionach kraju, domostwa odwiedzały rozmaite grupy kolędników. Najczęściej nazywano je właśnie kolędnikami lub też pastuszkami, herodami, szlachcicami, dziadami, turoniami, kozami czy Trzema Królami. Wśród przebierańców znajdowały się także postacie zwierzęce tj. niedźwiedź, koza czy bocian. Można się w tym zwyczaju kolędniczym dopatrzyć dawnych widowisk obrzędowych i echa prastarych elementów praktyk magicznych, których celem było zapewnienie pomyślności oraz dobrego urodzaju. Powszechne składanie sobie życzeń, obdarowywanie prezentami czy wspólna uczta, są cechami starej obrzędowości pogańskiej. Okres kolędowania rozpoczynał się zazwyczaj w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, chociaż w niektórych miejscowościach zaczynano już chodzić po kolędzie w wigilie. W obchodach brała udział głównie młodzież, najczęściej byli to kilkunastoletni chłopcy. Przygotowywania zaczynały się na kilka dni przed świętami. Ważnym elementem była nauka kolęd oraz testów z życzeniami, dialogów i całego przedstawienia.

Zwykle, najwcześniej domostwa odwiedzali pastuszkowie – trzej, skromnie ubrani chłopcy, mający nieraz tylko kij w ręce. We wsiach położonych blisko granicy małopolskiej, istniał zwyczaj przebierania się kolędników: pastuszkowie na wierzchnie ubranie nakładali długie białe koszule, opasane w pasie; przez piersi przewieszali wstęgę z kartonu, oklejoną bibułką oraz gwiazdkami. Na głowę nasadzali wysoką kolorową kartonową koronę, natomiast w ręce trzymali długi kij. Chłopcy bywali też odziani w kożuchy wywrócone sierścią na zewnątrz i opasane powrósłem. Na głowie mieli czapki baranie także wywrócone futrem na zewnątrz. Niektórzy spośród nich, mieli ze sobą szopkę – to byli betlejkorze. Szopka ta (betlejka), zrobiona była z tekturowego lub drewnianego pudełka, oklejonego kolorowymi papierkami. Daszek betlejki był ze słomy. W środku mieściła się świeczka oświetlająca wnętrze z figurkami Świętej Rodziny oraz trzema królami. Jena z figurek umocowana była na stałe; inne były ruchome, przytwierdzone do listewek. Nasz pastuszek-kolędnik poruszał figurkami w czasie przedstawienia i za nie mówił. Pastuszków wciąż możemy spotkać na Śląsku Cieszyńskim m.in. w Koniakowie, Jaworzynce i Istebnej, którzy chodzą po domostwach od drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia do Trzech Króli.

Ale nie zawsze pasterze z betlejką przygotowywali inscenizację. Bardzo często cały występ ograniczali do zaśpiewania kilku kolęd. Chodzili wówczas od domu do domu, żadnego nie omijając, czasem śpiewali kolędy na podwórzy czy pod oknem. Gdy chcieli wejść do izby, zawsze pytali najpierw o pozwolenie, a otrzymawszy je wyjaśniali, że przybyli opowiedzieć o przygodzie pasterzy z Betlejem.

Kolędnikom ofiarowywano słodycze, orzechy, suszone owoce lub drobne datki pieniężne. Pastuszkowie, wykonywali kolędy powszechnie znane, ale mięli też w swoim repertuarze teksty własne, swojskie, autorstwa twórców ludowych. Dlatego w różnych regionach możemy usłyszeć osobliwości lokalne i językowe czerpane np. z gwary ludowej. Ciekawostką może być popularny zwyczaj śpiewania kolędy, w której to pastuszkowie, domagając się darów, straszą dziewczęta staropanieństwem. Kolędnicy po prostu najchętniej zaglądali do domostw, które zamieszkiwały młode panny na wydaniu. Przykładem jest kolęda śpiewna w Lublińcu, wykonywana przez żaków szkolnych, którą odnotował J. Lompa:

„Posłuchaj dzieweczko, coś kolędujemy.
Piętak lub grajcarek za nasze śpiewanie
Nie będzie Ci żadna szkoda, bo ci się stanie nagroda,
Kiedy się wydasz.
Którakolwiek dzieweczka do wydania jest chciwa,
Która nam kolęda da, tego roku się wyda;
Która nam nie daruje, szczęścia sobie popsuje,
Bo się nigdy nie wyda, choćby chciała i Żyda.
Która nam kolęda da ,tego roku się wyda.
Będą się dobrze mieli, jako w niebie anieli’’

Każda kolęda zawierała życzenia noworoczne, wiadomość o narodzeniu Chrystusa i podziękowanie za datki. Środkowe zwrotki wypełniała treść dostosowana indywidualnie do mieszkańców domu. Bywało też, że kolędy zawierały humorystyczne treści, nie mające wiele wspólnego ze świętami:

„Tyś jest skąpo i łakomo, mówmy śmiele,
Prandzej by my starej krowie wytłukli ciele,
Niźli z ciebie gros jaki,
Kupić sobie tabaki,
Tak ci mówimy”.

W powiecie raciborskim z początkiem XIX wieku praktykowany był zwyczaj kolędowania dorosłych młodzieńców w dzień św. Szczepana, połączony z zamiarami matrymonialnymi, kiedy to kolędowanie rozpoczynało się wieczorem. Miejscem zbiórki była karczma wiejska. Jeden z młodzieńców prowadził pozostałych przed dom swojej narzeczonej, gdzie przed oknem śpiewano kolędę. Kolędowano w ten sposób przed wszystkimi domostwami, gdzie mieszkały upatrzone panny. W następną niedzielę czy w Nowy Rok każdy młodzieniec szedł po kolędę do ukochanej panny. Kolędą był tu datek lub poczęstunek.

Także jedną z dawnych form kolędowania w środkowej i północnej części Górnego Śląska, było noszenie po wsi przez dziewczęta kolebki z lalką przedstawiającą małego Jezusa. Niektórzy kolędnicy obnosili gwiazdę sporządzoną z kolorowych papierków osadzoną na długim kiju. W Beskidzie Śląskim m.in. w Istebnej, Koniakowie i Jaworzynce do dziś praktykuje się stare zwyczaje kolędnicze. Kolędują tu wciąż zarówno pastuszkowie jak i połaźnicy, czyli dzieci odwiedzające zagrody z zieloną gałązką jedliny tzw. połaźniczką. Taką ustrojoną w kwiaty z bibuły, bombki i cukierki gałązkę dzieci wręczają gospodarzom. Domownicy wieszają ją w widocznym miejscu nad drzwiami wejściowymi lub w pokoju gościnnym. Na Śląsku Cieszyńskim kolędowanie zazwyczaj trwało od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. W pierwszy dzień świąt kolędowano rodzinnie w domowym zaciszu, natomiast w drugi dzień świąt, czyli na św. Szczepana do domów pukali winszownicy, a w górach wymienienie wyżej połaźnicy.

Połaźniczki z Trójwsi, fot. ARC PIT w Istebnej

Kolejnym ciekawym zwyczajem, ciągle żywym na pograniczu Beskidu Śląskiego i Żywieckiego w miejscowościach: Koniaków, Zwardoń, Kmesznica, Laliki, Szare-Suche i Sól-Kiczora, kolędują szlachcice - grupa mężczyzn przebranych za: szlachcica, górala, Żyda i Żydówkę oraz masarza, której towarzyszy góralska kapela. Owy wesoły orszak zabawiała mieszkańców muzyką, śpiewem i tańcem, a także przekomiczną mową.

Tradycją w okresie świątecznym są również kolędowania kapel góralskich, które grają ludowe koledy i pastorałki.

Kolędowanie w Trójwsi, fot. ARC PIT w Istebnej

Kapela Stela działająca przy MCK "Integrator" w Skoczowie podczas koncertu kolędowego, fot. Dorota Kochman

 


Kalendarz wydarzeń

Event search engine