Aktuelles

Erscheinungsdatum: 3 Juli 2012
Autor: rafal
A czy na Zamku w Raciborzu bywali królowie?

Takie pytania zadają często turyści odwiedzający dawną piastowską siedzibę w Raciborzu. Choć jest to dawny zamek książęcy to jednak z królami ma wiele wspólnego. Co więcej, swoje korzenie mają tu królewskie rody. Królewskie wędrówki po raciborskim zamku zaczniemy od pewnych wydarzeń z lat 80. XIII wieku, kiedy to miejscowy książę Władysław, zwany wojowniczym, nie krył aspiracji do władzy nad całą Polską, a potem postanowił wesprzeć w staraniach o Kraków księcia wrocławskiego Henryka IV Probusa. Były to złote czasy księstwa opolsko-raciborskiego, a wydarzenia, które opiszemy, odbiły się głośnym echem w całym kraju i znalazły swoje miejsce na łamach kroniki Jana Długosza.
Władysław, jak można się domyśleć, nie wsparł księcia Henryka bezinteresownie, widząc na krakowskim tronie swoją córkę Konstancję. Młodziutka księżniczka została przeznaczona do ożenku z władcą Wrocławia i – u jego boku - zostać w przyszłości królową, zapewniając ojcu, rzecz jasna, wpływy na Wawelu.

Niestety, ze starań o koronę nic nie wyszło. Książę Henryk, zakochany od dawna w Matyldzie brandenburskiej, odesłał Konstancję na rodzinny dwór, czyniąc tym wielki afront jej rodzinie, a przede wszystkim braciom, którzy w odwecie udzielili w Raciborzu schronienia skonfliktowanemu z Probusem biskupowi wrocławskiemu Tomaszowi II. Hierarcha Kościoła próbował uzyskać poparcie papieża i polskich biskupów dla antyhenrykowskiej krucjaty. Słane z Raciborza do Rzymu i Gniezna listy pozostały bez echa. Na domiar złego Henryk najechał ziemie byłych szwagrów, co skłoniło biskupa do pojednania. Stało się to w Raciborzu niedaleko kościoła na Starej Wsi, w miejscu, gdzie dziś stoi pomnik zwany statuą zgody.

Raciborski dwór nie spełnił zatem dalekosiężnych, królewskich aspiracji, a potem był już za słaby, by aspirować do wielkiej polityki ówczesnych czasów, ale trzeba wspomnieć, że wywodząca się stąd Eufrozyna, córka Kazimierza opolsko-raciborskiego i Violi zwanej Bułgarką, jest matką Władysława Łokietka a i babką Kazimierza Wielkiego, a jednocześnie kuzynką wspomnianej Konstancji, niedoszłej królowej Polski z Raciborza. Król Kazimierz Wielki, choć w Raciborzu miał przodków po linii matki, w 1345 roku najechał wschodnie rubieże księstwa raciborskiego z powodu konfliktu z Mikołajem II Przemyślidą, który przejął te ziemie piastowskie po śmierci księcia Leszka.

Spektakularnym wydarzeniem na zamku w Raciborzu była uroczystość zaślubin księcia raciborskiego Jana II Żelaznego z Heleną, córką księcia litewskiego Korybuta, bratanicą króla Władysława Jagiełły. Doszło do tego w 1407 roku. Narzeczoną przywiózł do Pszczyny biskup krakowski Piotr. Książę Jan miłował zabawy i nie stronił od uczt. Podobnie Helena. Na początku 1412 roku król polski Władysław udał się z żoną, królową Anną, z Krakowa do Nowego Sącza. Jan Długosz tak opisał to wydarzenie: A kiedy tam zjechali się do niego książę mazowiecki Siemiowit Starszy i jego żona Aleksandra, książę mazowiecki Bolesław, książę litewski Zygmunt Korybut i księżna raciborska Helena oraz wielki tłum panów rycerzy, spędził zapusty na wesołej zabawie.

Mimo związania z dworem Luksemburgów, wspomniany książę Jan II, znany z okrucieństwa i przebiegłości, wziął udział po stronie polskiej w wojnie z Zakonem Krzyżackim w 1414 roku, ale już siedem lat później polecił synowi Mikołajowi uwięzić na zamku raciborskim poselstwo husyckie zmierzające do Krakowa zaoferować Władysławowi Jagielle tron czeski. Wątek ten podjął w szkicu poświęconym blaskom i cieniom panowania Przemyślidów opawsko-raciborskich wytrawny mediewista, dr Norbert Mika. Odnośnie zdarzenia badacz przytacza interesującą zapiskę czeskiego kronikarza: 1421. Tego roku mieszkańcy Pragi i [przywódca husycki Jan] Žižka posłali do króla polskiego w poselstwie 4 rycerzy: Wilhelma Kostkę z Postupic, pana Hlasa z Kamenicy, pana Wańka Piwo i pana Wańka, syna pana Pawlika z Pragi, aby im raczył dać władcę lub sam nim został. Gdy wspomniani rycerze posłowie przyjechali do Raciborza, książę Mikołaj, syn oprawcy Jana, który na Karlsztajnie swym katowskim [czynem] panów zamordował, pojmał [wspomnianych 4 rycerzy] i wydał królowi węgierskiemu na Szpilberg [koło Brna].

Uwięzienie poselstwa spotkało się z ostrą reakcją polskiego dworu, z którym Żelazny, poprzez małżeństwo z Heleną, był przecież skoligacony. Władysław Jagiełło oraz książę Witold wysyłali do Raciborza listy z żądaniem uwolnienia czeskich rycerzy, a król Węgier, Zygmunt Luksemburczyk, obawiając się interwencji zbrojnej polsko-litewskiej armii, proponował Krzyżakom sojusz wymierzony w Polskę i husytów. Świadczy o tym dokument z 9 X 1421 roku, w którym czytamy: Zygmunt z Bożej łaski król rzymski, węgierski i czeski. Gdy szlachetnie urodzony książę na Opawie i Raciborzu uwięził i zatrzymał heretyków z Pragi oraz ich poselstwo, które wysłali do króla Polski i Witolda, tenże sam król Polski i Witold oraz pewni inni ich poddani wysłali do tegoż księcia [opawsko-raciborskiego] posłów i listy ciężko mu grożąc, jak to w załączonych tutaj odpisach pism zobaczycie. Gdyby więc zdarzyło się, że król Polski czy Witold zamierzaliby przeciw nam i przeciw wam wystąpić, wtedy my przy was z całą siłą wspólnie być chcemy, aby im się przeciwstawić, gdyby powstała tego konieczność. Napisaliśmy także mistrzowi do Prus i całemu Zakonowi, że w razie potrzeby winni nam całą siłą pomóc, i nie mamy wątpliwości, że nam pomogą.

Dwór raciborski był stroną w polsko-węgierskim sporze o koronę Czech za czasów Jana III Młodszego, syna Wacława. Na zamku raciborskim przebywał król Węgier Maciej Korwin, w maju 1469 roku obwołany w Ołomuńcu królem Czech. Prosto z tego miasta monarcha pojechał na Śląsk. 26 maja został uroczyście przywitany we Wrocławiu, gdzie tamtejsi mieszczanie złożyli mu hołd lenny. Świadkami wizyty Korwina we Wrocławiu byli także raciborzanie. W spisanym w murach kolegiaty Roczniku raciborskim zapisano bowiem: W 1469 roku cały Śląsk, a także Wrocław, oraz sześć miast wraz z całymi Łużycami, złożył hołd lenny najjaśniejszemu królowi Węgier Maciejowi. Podobnie przedtem, tego samego roku, uczyniły niemal całe Morawy.

Po tym wydarzeniu Korwin sukcesywnie tracił popularność na Śląsku, gdzie przybywało zwolenników Jagiellonów. Należał do nich książę raciborski Jan Młodszy. W sierpniu 1471 roku był on w Pradze świadkiem koronacji na króla Czech Władysława Jagiellończyka, syna króla polskiego Kazimierza. Władca Raciborza zasiadł też przy stole na koronacyjnej uczcie. W 1474 roku król Kazimierz wkroczył na Śląsk, kierując się przeciwko rezydującemu we Wrocławiu Korwinowi. Działania zbrojne wyrządziły wiele szkód. Ucierpiała przez to reputacja Macieja, choć późniejsze wydarzenia rzeczywiście dowiodły, że swoimi nieudolnymi rządami przysporzył śląskiej krainie sporych kłopotów. W 1488 roku króla Węgier zaczęto oskarżać o rujnowanie miast i wsi. W Roczniku raciborskim czytamy: Potem po całym Śląsku rozproszył swoich żołnierzy, którzy zapełnili ziemię niby szarańcza, wszystko niszcząc i pochłaniając dorobek ludzi, najwięcej w księstwie opolskim i na Górnym Śląsku.

Jan III Młodszy, pomny oblężenia miasta przez Węgrów i ich zwolenników, które przerwano okupem w kwocie 250 guldenów, zmuszony był w tym czasie trwać na pozycji wasala Korwina, który w 1475 roku zawitał do Raciborza. Wspomniany Rocznik raciborski informuje o tym w lapidarnej wzmiance: Również roku pańskiego 1475, wkrótce po rozstaniu się monarchów przybył do Raciborza król Węgier. Tam na zamku pozostał kilka dni i wrzucił także do więzienia księcia gliwickiego. Wstrzemięźliwość anonimowego kronikarza z kręgu raciborskich kanoników sugeruje, że Korwin nie spotkał się z tak hucznym przyjęciem, jak sześć lat wcześniej we Wrocławiu. Po pierwsze, raciborzan nie było stać na urządzenie wielkiej biesiady, a po drugie, był na Śląsku niemile widziany, co na każdym kroku dawano mu wyraźnie do zrozumienia. Dowodem jest także unikanie przez raciborskiego skrybę, po 1467 roku, określenia Korwina jako najłaskawszego i najmiłościwszego króla. Pozwolił sobie na to dopiero w 1490 roku, wzmiankując: Gdy w niedzielę palmową z największą przyjemnością gawędził ze swoimi i opowiadał im wesoło o swoich sprawach, słuchając także radośnie, nagle dotknięty został apopleksją, oślepł i zaniemówił. Zaś we wtorek rano 6 kwietnia w Wiedniu zakończył życie. Widać hołdował zasadzie, że o zmarłym pisze się tylko dobrze lub wcale.

Wspomnijmy, że w latach 1645-1666 księstwa Opola i Raciborza były przedmiotem zastawu na rzecz Wazów polskich, tytułujących się książętami opolsko-raciborskimi. Ludwika Maria, żona Jana Kazimierza Wazy, szwagierka króla polskiego Władysława IV Wazy, jako księżna z Opola i Raciborza rozstrzygała spór pomiędzy Oppersdorffami, właścicielami zamku, a raciborskimi dominikankami.

Koneksjami na polskim dworze cieszyli się Oppersdorffowie, właściciele zamku w Raciborzu w latach 1642-1712. Jako że księstwo opolsko-raciborskie znajdowało się w granicach Rzeszy, która nie była w stanie wojny ze Szwedami, schronienie znalazł tu uciekający z Polski król Jan Kazimierz oraz jego żona Ludwika Maria. Monarcha pojawił się na Górnym Śląsku 17 października 1655 roku. Król, Pan Nasz Miłościwy, z Korony przed Szwedami uchodząc, w Raciborzu na Śląsku z królową Jej Miłością i dworem swoim tymczasowo zamieszkał – pisał Maciej Korbek-Letow (cytat po redakcji N. Miki), autor pamiętnika z tego okresu. Polski dwór nie był jednak mile widziany w Rzeszy, obawiającej się konfliktu z królem Karolem X Gustawem. 18 grudnia 1655 roku Jan Kazimierz opuścił Górny Śląsk, znów zatrzymując się po drodze w Raciborzu. Pisze o tym Wespazjan Kochowski: – Królowi towarzyszył 300-osobowy orszak – więcej ludzi miał nadzieję zgromadzić, gdy przybędzie do ojczyzny. Nikomu nie ujawniono marszruty. Zaledwie król wyruszył, gdy w Raciborzu natknął się na posłów od wojska, którzy winszowali mu powrotu do kraju i przyrzekli posłuszeństwo. Stamtąd skierował się w stronę gór. O tym, iż posłowie przybyli do króla [Jana] Kazimierza, w Raciborzu mieszkającego, z legacją tyszowiecką, wspomina Mikołaj Jemiołowski. Tło ówczesnych wydarzeń kreśli w Dziejach Ziemi Raciborskiej dr Norbert Mika, wskazując, iż owa legacja tyszowiecka nie mogła mieć miejsca z tej racji, że antyszwedzka konfederacja tyszowiecka zawiązała się dopiero 29 grudnia 1655 roku, kiedy Jan Kazimierz był już na terenie Słowacji. – Niewykluczone jednak, że pisząc o spotkaniu z legacją tyszowiecką w Raciborzu (około 19 grudnia 1655 roku), Mikołaj Jemiołowski miał na myśli poselstwo polskiej szlachty, która dopiero planowała zawiązać antyszwedzką konfederację w Tyszowcach i przybyła na Górny Śląsk, by zachęcić króla Jana Kazimierza do powrotu do Polski i poparcia swoim autorytetem walkę z groźnym najeźdźcą – konkluduje dr Mika.

Jak widać, zamek w Raciborzu wielokrotnie przewija się na kartach źródeł w kontekście ważkich politycznych wydarzeń z udziałem koronowanych głów. Najgłośniejszym echem we współczesnych wzmianka odbiła się jednak wizyta w 1683 roku króla Jana III Sobieskiego. Polski monarcha podążał przez Racibórz pod Wiedeń. Na zamku postanowił zjeść obiad, a jego relacja z tego wydarzenia jest wielokrotnie przytaczana z racji pewnego szczegółu, który wprawił króla w osłupienie. W liście do ukochanej Marysieńki, spisanym 25 sierpnia 1683 roku w Opawie, monarcha napisał: Byliśmy też wczora w Raciborzu u p. grafa Obersdorfa w zamku; ale się jemu nie godziło nas częstować, tylko z kamery cesarskiej. Sama p. grafowa sprowadziła najmniej dam trzydzieści, które siedziały z nami do stołu; a lubo młodsza jest siostra naszej p. podkomorzyny, zda się, że jest jej matką. Grzeczna bardzo białogłowa i podobna mową i gestami cudownie do p. podkomorzyny. Ma dwie czyli trzy córki: najstarsza za p. von Prazmo, ruchawa i rozwodzi się z mężem; młodsza panna, nadobna, podobna bardzo do p. marszałkowej. Graliśmy w karty przed obiadem; najstarsza jakaś i najszpetniejsza ograła mię.

Wetter

Max:
Min:
Mehr>>

Suchen